JAK POPRAWIĆ WŁASNĄ SAMOOCENĘ

JAK POPRAWIĆ WŁASNĄ SAMOOCENĘ

Nie tylko w depresji ludzie mogą być przekonani, że nie są dość dobrzy, że nie zasługują na szacunek otoczenia i że są ogólnie “beznadziejni”.

Depresja tylko nasila obecne w każdym z nas ukryte mechanizmy samooceny. Są one tworzone od wczesnego dzieciństwa. Służy temu system nagród i kar, zwany “wychowaniem”.

Czasem bardziej przypomina ono tresurę niż przygotowanie dziecka do życia.

Tak czy inaczej wielu ludzi, nawet całkowicie zdrowych psychicznie, bez żadnych zaburzeń, a takich jest większość, okresowo albo nawet stale może mieć negatywne myśli na swój temat. T

e automatyczne myśli są natrętne i przychodzą i odchodzą jak goście hotelowi – kiedy chcą. Nie ma znaczenia nawet, gdzie się akurat znajdujemy ani co robimy.

Nagle ot ni z gruszki ni z pietruszki wpada nam myśl, albo nawet cichy szept: “Jestem beznadziejny”.

A gdy człowiek ma głębszy problem, to nawet w II os. lp., czyli “jesteś beznadziejny, wszystko robisz źle”.

Choćbyśmy nie wiem, jak się starali wszystko zrobić dobrze, myśli te mogą występować. Ta zaburzona samoocena – bo obiektywnie żaden człowiek nie jest beznadziejny.

Może mieć jedną lub więcej przyczyn, ale najczęściej są to kwestie środowiskowe.

Np. wychowanie zbyt surowe, krytykowanie dziecka na każdym kroku, karanie za złe zachowanie, nienagradzanie za dobre zachowanie, stale rosnące wymagania, stałe porównywanie z innymi uczniami, a potem studentami.

Może to być dosłownie prysznic krytyki, które dziecko odbiera przez kilkanaście lat swego życia. Nic dziwnego potem, że ma nieadekwatną samoocenę. Jak to zmienić?

Jak poprawić własną samoocenę – praktyka

Najłatwiej osobom, których problem ten dotyczy, ale które miały przynajmniej normalne, przeciętne, typowe wychowanie i edukację.

Krytyka domowa bowiem może mieć przedłużenie w szkole i na pobliskim podwórku wśród rówieśników.

Takie typowe problemy z samooceną może zmienić zarówno terapeuta, najlepiej poznawczy, albo własna praca nad sobą, ewentualnie dobry, certyfikowany coach albo trener rozwoju osobistego.

Trzeba ustalić cel – dojście do właściwego obrazu samego siebie, czyli autowizerunku, autoportretu.

Tak, jak można mieć spaczony obraz rzeczy i osób zewnętrznych wobec siebie tak można mieć wypaczony autoportret.

Osobom, zwłaszcza młodym nastolatkom zdaje się, że są zbyt grube, zaczynają się radykalnie odchudzać, żeby być w modzie i sprawa często kończy się anoreksją i pobytem w szpitalu.

Ktoś ma zbyt wydatny nos albo zbyt odstające uszy i problem ten urasta do rangi kosmicznej, przykrywając wszystkie inne zalety urody.

Tendencyjność postrzeganie siebie samego widoczna jest tutaj jak na dłoni.

Taka jednostronność sprawia, że widzimy jedną stronę medalu – drobne wady wymowy, urody czy zachowania – a nie dostrzegamy zalet.

Rozmawiaj ze sobą

Byliśmy bowiem karani za zło, ale nie nagradzani za dobro. Taka tradycja jest typowa dla silnie religijnych kultur na świecie.

Kiedy najdzie cię taka myśl “jestem beznadziejny, do niczego nie dojdę, nic w życiu nie osiągnę, nikt nie zechce być ze mną” – najpierw się uspokój.

Ostatecznie to tylko myśli, nawet jeśli słyszane jako słowa. Nikt poza tobą ich nie zna.

To twoja tajemnica, ty się tylko tym męczysz. Już samo to pomaga. Po drugie, wiedz, że bardzo dużo ludzi ma za niską samoocenę z powodów już wspomnianych.

Taka świadomość sprawi, że nie będziesz czuć się sam czy sama z tymi myślami. Po trzecie, przyjrzyj się teraz tym komunikatom.

Są to po prostu komunikaty do ciebie, wyrażone w języku, który składa się ze zdań, powiązanych gramatycznie, które z kolei składają się z poszczególnych słów.

Przypomnij sobie, czy w przeszłości ktoś do ciebie tak mówił. Jeśli tak, masz odpowiedź. Jeśli wtedy nie odparłeś tej krytyki, zrób to teraz.

Zdania, które słyszeliśmy w życiu, odrywają się z czasem od kontekstu, w jakim powstały. Nie wiemy, kto i w jakich okolicznościach je wypowiadał.

Ale jedno jest pewne: musiałeś taki komunikat usłyszeć z zewnątrz, bo nikt sam z siebie nie nazwie się “beznadziejnym”.

Odeprzyj i odwróć to zdanie. Wypowiedz na głos: “Nie zgadzam się z tobą. Nie jestem beznadziejny”.

Ponieważ nasz umysł lubi twierdzenia pozytywne, zmień zdanie na: “Pozwól, że będę miał inne zdanie na ten temat.

Jak poprawić własną samoocenę – Twój wewnętrzny krytyk

Jestem pełen nadziei, że moje życie będzie i już jest udane”. Takie ćwiczenie sprawi, że odwracając tezę wewnętrznego krytyka (nazywać go dalej będę “WK”), pozbawiamy krytykę mocy rażenia.

Jeśli nie możesz sobie przypomnieć, kto w życiu cię ranił krytyką, to jeszcze nie znaczy, że tak nie było. Wtedy pomoże wizyta na krótkiej terapii u psychoanalityka. Jeśli i to nic nie da, trzeba spróbować metody sokratejskiej.

Kiedy następnym razem w umyśle pojawi się jakakolwiek krytyka w jakiejkolwiek formie, zadaj WK proste pytanie: “Czy to, co mi teraz mówisz, jest prawdą?” Po prostu zapytaj, “czy to jest prawda?”

Najczęściej WK zostaje kompletnie zaskoczony pytaniem, bo jeśli powie, że tak, to spytaj, czy mógłby swoją tezę udowodnić, a jeśli powie, że nie to zapytaj, “dlaczego więc mnie krytykujesz?”

Wbrew pozorom w naszych umysłach stale coś się dzieje, nie ma ciszy. Monologi wewnętrzne, rozmowy z samym sobą są nawet długą tradycją literacką, a pisarze wzięli je z życia.

Każdy z nas mówi głośno do siebie, myśli na głos, rozmawia z wyimaginowanymi osobami, a w skrajnych przypadkach trzeba to leczyć. Ale większość terapii nie potrzebuje.

Trzeba przełamać strach przed krytyką WK i odważnie się mu przeciwstawić: “Na jakiej podstawie tak sądzisz?” Zdanie “jestem beznadziejny” to teza, którą należałoby uargumentować.

Nauka – Twoim sprzymierzeńcem…

Bez argumentów i dowodów w nauce nie przyjmie się żadne nowe twierdzenie.

Postępuj więc jak naukowiec – szukaj dowodów, które by obaliły wewnętrzną krytykę. Weź kartkę i napisz na niej wszystkie swoje porażki, ale i sukcesy.

Niech to będą nawet najmniejsze sukcesy. Kartkę przeczytaj wielokrotnie, powieś ją nad łóżkiem, żeby zaraz po obudzeniu przypomnieć sobie, ile dobrych rzeczy już ci się udało.

Kiedy to wejdzie ci w krew, zacznij zapisywać nowe, obecne zajęcia i sukcesy. Nie pomijaj niczego. To taka odwrotna metoda niż tworzenie przez dzieci listy swoich grzechów dla księdza.

Ty zrób odwrotnie – zamiast tworzyć stale swoją “czarną listę”, zacznij pisać “białą księgę”. Efekty będą przychodzić bardzo szybko.

A Twoja zwiększająca się pozytywna samoocena i pewność siebie, będzie Cię nakręcać do pokonywania kolejnych barier.